niedziela, 13 kwietnia 2014

ABC Pit Bull - On cię nie zje, on się śmieje.

Pit Bull to rasa a dokładniej psiaki, które pojawiły się w naszym domu jako kolejne po naszym pierwszym czworonożnym przyjacielu (Cegua - dogue de bordeaux , pisałam o niej w pierwszym poście naszego bloga - http://hodowlacegua.blogspot.com/2013/07/hodowla-psow-obronnych-rasy-w-naszej.html). 

...

Początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do pomysłu mojego męża. Jesteśmy rodziną z dzieckiem. Dziecko i pit bull? Media huczą od lat - pit bull - pies morderca. Wiele osób z mojego otoczenia i nie tylko - dalej ślepo boją się tego typu psów. Na początku również miałam wątpliwości. ale potem okazało się, że  pit bulle są psami o wyjątkowym darze spokoju i opiekuńczości względem najmłodszych członków rodziny. Rodzinność psa wynika w dużej mierze z jego wychowania. 

Nasza pierwsza suczka jest z hodowli w Brwinowie imieniem Siwo, posiadająca certyfikat potwierdzający czystość rasy ADBA. 


Od pierwszego dnia kiedy pojawiła się w naszym domu przykładaliśmy szczególną uwagę w jej wychowanie. Oczywistym jest: zero krzyku, bicia. Codzienne pokazywanie gdzie jest jej miejsce - podstawowe rzeczy takie jak - łóżko jest nasze i pies nie ma prawa na nim leżeć. Należy rozumieć iż pies ma inne potrzeby niż człowiek i inne miejsce. Potrzeby te trzeba respektować ale nie traktować psa jakby był człowiekiem, ponieważ pies tego nie potrzebuje, ani nie jest to korzystne dla jego właściciela. Takich przykładów jest wiele (... ale o wychowaniu napiszę w kolejnym poście). 



Siwo jest mądrym, spokojnym, bardzo opiekuńczym psem względem innych szczeniaków. Bez problemu dogaduje się z innymi psami w stadzie. Trzyma dystans do przypadkowo spotykanych ludzi podczas spacerów, nie narzuca się, nie szuka kontaktu. Jeśli chodzi o reakcje na obce psy to o ile nie zostanie zaczepiona, raczej sama nie prowokuje.


Córka może z nią 'zrobić' dosłownie wszystko a ja nie muszę denerwować się podczas ich wspólnych zabaw ponieważ w przeciwieństwie do buldogów - pit bull`e mają świadomość swojej siły i masy. 



Jednym z kolejnych pit bulli, które pojawiły się w naszym domu,  a o którym warto więcej napisać do Kinzo. 'Warto' ponieważ przy okazji jego pojawienia się w naszym domu wiele rzeczy zostało 'przewrócone do góry nogami' - choćby mój obraz psów tej rasy. 

Kiedy pojechałam po niego miał już ponad pół roku. Odebrałam go z małej, domowej hodowli Pit Bull Red Nose. W domu przywitała mnie rodzina z dwójką dzieci. Bardzo ciepli i mili ludzie. Poznałam rodziców Kinza. Spokojni, posłuszni i ułożeni. Sam Kinzo był bardzo radosny, wręcz szalony i wszędzie było go pełno. Cała sielanka zakończyła się wraz z zamknięciem drzwi w aucie, kiedy to zabrałam go z Nowego Targu. Całą drogę do nowego domu dało się wyczuć mega lęk, który z czasem przejawił się w agresję. Moje doświadczenia z pit bullami i cała radość w przebywaniu z nimi postawiona została na ogromną próbę. Droga w takich warunkach bardzo się wydłużała. Po dojechaniu do domu wypuściłam go z auta i tak przez kilka dni ciężko było go złapać. Teren spory. Mieszkaliśmy w domku z 36 arowym ogrodem a Kinzo odnalazł sobie spokój na samym końcu działki. Dokarmiany - jadł tylko wtedy kiedy nikogo nie było na horyzoncie. Przy próbie podejścia i kontaktu uciekał - dochodziło również do tego, że przeskakiwał ogrodzenie w napadach lęku. Każdy kto zna pit bulle wie jak bardzo mogą być skoczne, a Kinzo to typowy red nose. Nie jest on krzyżówką typu XXL pit bull. Ma piękną sportową sylwetkę i ogromnie rozwiniętą skoczność. Tygodnie mijały. Często kontaktowałam się z hodowczynią. Chwilami traciłam nadzieję i brałam pod uwagę, że jednak trzeba będzie poszukać mu innego domu - choćby z obawy o córkę, która przecież bawiła się w ogrodzie a on był nieprzewidywalny i jednym słowem: dziki. Godzinami siedziałam przed domem, chowałam ręce, odwracałam wzrok. Robiłam wszystko by czuł się bezpiecznie i żeby odważył się podejść sam - skoro podchodzenie do niego dawało marne rezultaty. Po wielu długich dniach i oczekiwaniu Kizno przyszedł. Bardzo, ale to bardzo niepewny widząc moją zabawę z innymi psami zdecydował się mi zaufać. Wprowadziło to naprawdę wiele pozytywnych emocji i radości. Z dnia na dzień więź między nami była silniejsza. Jego zachowanie zmieniło się całkowicie a przywiązanie, które wykazywał - czasem wręcz męczące. Wypuszczony z domu, po zamknięciu drzwi wskakiwał oknem. Tak, tak - bez najmniejszych problemów radzi sobie z wskoczeniem przez okna na parterze. Pokochał jazdę autem, choć raz jak go zostawiłam samego to zjadł siedzenie :) ale taki urok psów  - nie mogłam się na niego gniewać, przecież to ja go zostawiłam. Kiedy już zaufaliśmy sobie wzajemnie pozwoliłam sobie na jego bliższe kontakty z moją córką. Szybko zrozumiał, że dla niej musi być bardzo delikatny i opiekuńczy. 


Bardzo się cieszę, że nie poddałam się i nie uległam przeświadczeniu, że praca z psem lękliwym a zarazem agresywnym jest ciężka i często niewykonalna. Wiele czytałam ale ostatecznie zaufałam swojej intuicji. Dzięki takim doświadczeniom więź z Kinzem jest naprawdę bardzo mocna. Z czasem przekonał się również do innych ludzi. Najgorzej było z mężczyznami, ale to już przeszłość. Jeśli chodzi o kontakt z innymi psami w naszym stadzie to Kinzo dobrze dogaduje się z suczkami. Kiedy na horyzoncie pojawia się samiec to u Kinza włączają się cechy nazywane gameness (utrata instynktu samozachowawczego i niepohamowana wola walki), na szczęście przy kontroli mojej lub mojego męża do żadnych nieplanowanych wypadków i ataków nie dochodzi, ponieważ w tym wszystkim jest on bardzo posłusznym psem. 




Na spacerze często można nas spotkać jak ciągną łańcuchy, opony. ponieważ każdy pies potrzebuje trochę sportu i wysiłku a takie ćwiczenia są doskonałym wysiłkiem fizycznym dla pit bulli. 

Pit Bull - na czarnej liście ras agresywnych w Polsce. Moim - naszym zdaniem lista taka powinna zawierać nie rasy psów a raczej listę nieodpowiedzialnych opiekunów i właścicieli, którzy ponoszą winę za większość agresywnych zachowań psów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz